Pierwszą notkę na tym blogu dedykuję mojej kochanej Przyjaciółce, która mi tego bloga założyła, choć początkowo się burzyłam i twierdziłam, że w sumie nie mam o czym pisać, to teraz powoli się przekonuję, że to może nie jest zły pomysł :)
Tymczasem przypomniałam sobie kilka wspomnień z mego pięknego życia i twierdzę, że to wspaniałe uczucie mieć kogoś naprawdę, naprawdę bliskiego, o taką Anię na przykład. Znamy się od kilku ładnych lat, właściwie zaraz strzeli nam 10 rocznica:) i teraz mogę z całkowitym przekonaniem powiedzieć, że zawsze mogę na niej polegać. Kiedy trzeba postawi mnie na nogi i podbuduje na duchu, a innym razem wypije litr wina w ciągu pół godziny robiąc matmę.
Nasza przyjaźń składa się z drobnostek, zwykłej rozmowy na fejsie, po której jakoś tak mi lepiej i po prostu weselej, zwykłego siedzenia na herbacie u jednej z nas, zwykłego wypowiadania słów w tym samym czasie i myślenia o tym samym. Nie wypisujemy sobie publicznie milusienieńkich komentarzyków, buziaczków, miliarda okrąglutkich serduszek. Moim zdaniem tworzy to taką otoczkę sztucznej przyjaźni: "A niech inni wiedzą jakie jesteśmy zajebiste przyjaciółki do końca życia i jak nie możemy bez siebie istnieć!. A w ogóle to jesteśmy takie zajebiste i kochane!" Właśnie takie zachowanie i wygłaszanie tego całemu światu wydaje mi się niezmiernie infantylne i co najmniej niestosowne. Nie widujemy się codziennie, nie widujemy się czasem przez kilka tygodni, ale kilometry nie stanowią dla nas przeszkody. Dla nikogo nie powinny, bo jak ludzi łączy jakaś więź to choćby się waliło i paliło, jak się chce to wszystko można.
A co teraz? Teraz czekam tylko na wakacyjną powtórkę w gronie przyjaciół, na rowerach, nad zalewem, przy książkach, przy filmach, na bieganiu (o zgrozo!), w ciemnych uliczkach z winem i przy fontannie. Przy grillu i ciepłych nocach, spędzanych na balkonie w Żyrardowie. Na barierkach Środkowej i Mireckiego, zarezerwowanych tylko dla mnie i dla Ani (widzisz jak ładnie na Ciebie mówię? xD). Tylko jeszcze kilka dni, tylko jeszcze kilka i najlepsze przed nami.
Maturzyści damy radę, prawda? Damy, a co, przecież ludzie gorzej przygotowani od nas zdają to i my musimy sobie poradzić!
M.

haha, ale wyciągnęłaś wydarzenia z życia wzięte, szczególnie z tym winem coś tam się plącze :D Zobaczysz, to będzie nasz najpiękniejszy w życiu czas jako Twoja 'sexy friend' obiecuję Ci to! <3
OdpowiedzUsuń