Pomyślałam, że dobrze by było coś napisać. Tylko o czym? O tym, że jestem już maksymalnie zmęczona? O tym, że dość mam już matur, tego wysiłku? Zauważyłam, że mam szarą cerę, rozdwajają mi się paznokcie, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzało, zniszczone włosy, podkrążone oczy, wszystko mnie boli, ramiona domagają się masażu. Wyglądam i czuję się beznadziejnie wyczerpana. Wczoraj naprawdę cały dzień siedziałam nad geografią, odkąd wstałam o 11.00 do 1.00 w nocy, chciałam jeszcze raz wszystko przejrzeć, po czym jak już się położyłam to nie mogłam zasnąć i dziwne myśli kołatały się po głowie. Eh, życie maturzysty. Jeszcze tylko ustny polski i po wszystkim, może wtedy odżyję i nabiorę energii.
A w sobotę/niedzielę Noc Muzeów z Adą i Anią, jakież to dla mnie pocieszenie :D
Spadam posadzić kwiaty w ogródku, bo chyba mnie mami zabije jak tego nie zrobię, a później przymierzę się do mojej prezentacji. Po raz setny już.
M.
no ja tam już się doczekać nie mogę.
OdpowiedzUsuń